wtorek, 22 marca 2016

Najpierw coś dla ducha...

"Żeby poukładać sobie życie osobiste/zawodowe najpierw należy poukładać sobie życie duchowe".
Takie zdanie usłyszane gdzieś, kiedyś przyświeca mi od dłuższego czasu. Nie mam na myśli tylko aspektów wiary, ale też przewartościowania własnych zasad, uzmysłowienia sobie co jest tak na prawdę w życiu ważne.
Na pewno nie jest to łatwy proces. Nierzadko człowiek nie jest wstanie samemu uporać się z tym zadaniem.
Choć i to nie jest wg mnie najtrudniejsze.
Z perspektywy własnych doświadczeń śmiało mogę powiedzieć, że uzmysłowienie sobie, że coś jest nie tak, że coś wymaga zmiany to 60% sukcesu. Potem jest już z górki :)
Na pewno pomaga wiara, jako ten kręgosłup etyczny od którego zaczynamy zmiany postrzegania poszczególnych aspektów życia. Relacje z rodziną, z bliskimi, podejście do pracy do otaczającego nas świata.
Sprawy mocno indywidualne. Nie ma manuala. Wskazać można pierwszy krok. Doradzić od czego zacząć.
W moim przypadku była to wiara, dzięki której oprócz poznania lepiej samego siebie, poznałem też ludzi, którzy na co dzień dają świadectwo jak żyć w zgodzie z samym sobą.
Na końcu drogi jest szczęście. Nie to materialne, ale to duchowe. Człowiek rano otwiera oczy i myśli "kolejny piękny dzień, dzień który zakończy się sukcesem, jestem szczęśliwy..."




wtorek, 1 marca 2016

Come back !

Po ponad dwóch latach przerwy, wracamy z kolejnymi postami !
Te dwa lata to zbiór kolejnych doświadczeń, wniosków, ciekawych historii.
Historii również ku przestrodze pokazujących jakim szefem nie należy być. Jak łatwo zniszczyć zespół i zburzyć morale.
Oczywiście, obok tych złych rzeczy zadziało się również wiele dobrego.
Zarówno w sferze biznesowej jak i duchowej, ale o tym i innych historiach już niedługo.

Sukces jest coraz bliżej !

poniedziałek, 30 grudnia 2013

TRZY SITA

Pracując w korporacji, każdego dnia spotykałem kogoś, kto chciał mi koniecznie coś o kimś opowiedzieć. Plotka, historia prawdziwa, bieżące zdarzenie… Najczęściej doświadczałem tej wątpliwej przyjemności na stołówce lub w palarni (dziś jestem szczęśliwym „rozwodnikiem tytoniowym”, ale to historia na oddzielny wpis).
Na co dzień również spotykam takich ludzi, ale zdecydowanie rzadziej i w mniejszym natężeniu.
Pobudki takowych osobników są różne: przypodobanie się rozmówcy, „nakablowanie” na współpracownika, bo… taką mają naturę. Jedno jest pewne. Robią to dla osiągnięcia własnych celów. Oczywiście, zdarzają się wyjątki i czasem takie osoby snują swoje opowieści bez refleksji, że komuś szkodzą, ale to oznacza tylko i wyłącznie ich głupotę.
Zdarzenia, które opisuję powyżej, najlepiej ilustruje poniższa przypowieść:


Któregoś dnia zjawił się u Sokratesa pewien człowiek i chciał się z nim podzielić wiadomością.
– Posłuchaj Sokratesie, koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel.
–- Od razu ci przerwę – powiedział mu Sokrates – i zapytam, czy pomyślałeś o tym, żeby przesiać to, co masz mi do powiedzenia, przez trzy sita?
A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił:
– Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita.

Pierwsze sito to sito prawdy.

Czy sprawdziłeś, że to, co masz mi do powiedzenia, jest doskonale zgodne z prawdą?

– Nie, słyszałem, jak o tym mówiono.
– No cóż... Sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra.

Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą?

Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem odpowiedział:
– Nie, niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie.
– Hmm! – westchnął filozof. – Pomimo to przypatrzmy się trzeciemu situ.

Czy to, co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?

– Raczej nie…

– W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz wyjawić, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę, żebyś o tym zapomniał.